niedziela, 9 lutego 2014

Coffret D'Or Color Blush RS-17

Niedziela,

Oznacza to, że zgodnie z zapowiedzią w poście Coffret d’Or Fall 2013 Makeup Collection (<-klik) przyszedł czas na prezentacje pierwszego z produktów znajdujących się w tym zestawie. Jeśli ktoś ma zastanawia się, co to za firma odsyłam do posta Kanebo (<-klik), w którym wyjaśniałam, co to za firma :-) Dziś mam prezent dla wszystkich różomaniaczek. Prezentację zaczynam od różu Coffret D'Or Color Blush w kolorze RS-17.

Sunday,

This means that, as I announced in the post Coffret d'Or Fall 2013 Makeup Collection (<-click) it’s time for the presentation of the first of the products from this set. If anyone is wondering, what is the company, I refer you to post Kanebo (<- click), in which I explained what the company it is :-) Today I have a gift for all blushmaniacs. The presentation start from Coffret D'Or Color Blush in color RS -17.


Jak wiecie, mój róż jest miniaturą, nie mniej jednak ma swoja pełnowymiarową wersję. Na stronie producenta znajdziemy informację, jak wygląda oryginalny produkt oraz informacje, że jest dostępny w 4 kolorach (obecnie jest piąta wersja limitowana). Wiem również, że można kupować kasetkę i wkłady.

As you know, my blush is a miniature, but nevertheless has its own full-size version. On the producer's website you will find information, how the original product looks and the information that is available in 4 colors (currently is avaible the fifth limited edition ). I also know that you can buy the case and refils.


Moje opakowanie jest papierowe, błękitne z biało – złotym zdobieniami. Kształtem przypomina mi zdecydowanie róże i cienie Bourjois :-)/My packaging is made ​​of paper, light blue with white - gold ornaments. The shape reminds me strongly blushes and eye shadows from Bourjois :-)


Po otwarciu pudełeczka w środku znajdziemy pędzelek do różu, folię ochronną oraz róż :-D/After opening the boxes inside we find the blush brush, protective foil and blush :-D



Kolor, jaki znajduje się w zestawie to RS-17./Color, which is in the set is the RS -17.


Jest to bardzo delikatny, naturalny ciepły róż z bardzo delikatnymi opalizującymi złotymi drobinkami./It’s a very gentle, natural warm pink with very subtle iridescent gold flecks.



Na twarzy./On the face.



A teraz kilka słów ode mnie. Przyznaję się, nie lubię róży – jestem zdecydowanie bronzerową kobietą. Nie mniej jednak, umiem docenić fajny produkt. Tak jest właśnie w tym przypadku. Ma niesamowitą jedwabiście-satynową konsystencję. Macałam w życiu wiele róży, kilkanaście miałam, w tym przynajmniej kilka o świetnych konsystencjach, ale nigdy takie nie trafiłam. Dzięki niej fantastycznie nakłada się na twarz – nie ważne czy mam na sobie krem BB, czy podkład. Produkt jest dobrze napigmentowany, jednak subtelnie podkreśla policzki, nadają bardzo naturalny wygląd a opalizujące drobinki pięknie łapią światło. Jedyny jego feler to dostępność – odsyłam na e-bay, Rakuten inne sklepy internetowe. Ceny są różne od 30$ do 50$. Mimo, że róży raczej nie noszę, od czasu do czasu sięgam po niego – jest tego wart.

And now a few words from me. I admit I don’t like the blushes - I'm definitely bronzers-type of woman. Nevertheless, I can appreciate a nice product . That is precisely the case here. It has an amazing silky - satin texture. I try in my life of many blushes, I had a dozen, including at least a few of the great consistencies , but never have this kind. Thanks to this consistency fantastic applied to the face - no matter if I'm wearing BB cream or foundation . The product is well pigmented , but subtly highlights the cheeks, give a very natural look and iridescent particles catch the light beautifully. The only flaw is its availability - refer to the e -bay, Rakuten other iternet stores. Prices vary from $ 30 to $ 50. Although I rather don’t wear blushes from time to time I reach for it - it's worth it.


Muzycznie/Musically

Przez najbliższe trzy post będę wam smęcić, bo wiele osób lubi Walentyłki, ehmm... Chciałam powiedzieć Walentynki XD Dziś zacznę od Joe i jego „All the things (your man won’t do) ;-)

Over the next three post I will sadden you, because many people like Valentinass, ehmm ... I mean Valentine's Day XD Today I'll start with Joe and his "All the things (your man won’t do) ;-)



22 komentarze:

  1. Fajna zabaweczka, na żywo wygląda jeszcze lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi przyszło na myślę,że opakowanie jest o wiele słodsze niż z róży Benefitu.

      Usuń
    2. Dokładnie :-) Też na początku o nich pomyślałam i o The Balm :-D

      Usuń
  2. bardzo ładny kolor, opakowanie też im się udało :) ale ja jestem wielką fanką róży, moim zdaniem świetnie potrafią ożywić twarz, a bronzerów się trochę boję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na odwrót - uwielbiam bronzery, za to nie przepadam za różami :-)
      W tym przypadku jednak jestem mile zaskoczona. nawet bardzo.
      Jest zdecydowanie inny od produktów, jakie znałam :-)

      Usuń
  3. Podoba mi się :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie jest wydany. Estetyka opakowania jest cudna. Podobają mi się też te wytłoczenia na powierzchni - bardzo elegancko wyglądają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to tylko miniatura, która jest bonusem w zestawie :-)

      Usuń
  5. mi ostatnio też bliżej do bronzerków :> zwłaszcza Bare Minerals eksploatuję i przestać nie mogę :)
    różyk piękny i w opakowaniu i na Twym policzku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam ten śliczny bronzerek, o którym pisałaś i gdybym nie kochałam Guerlain'a Terracotty, to pewnie bym go dopadła :-)
      A dziękuję bardzo - widzę, że wrażenie robi miniatura :-)

      Usuń
  6. Ja nawet posiadam jeden róż, używam sporadycznie i bardziej wiosną niż zimą, czasem się przydaje, odświeża wizualnie cere :) Ten Twój pieknie opakowany :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę bronzery, ale ten róż jest bardzo fajny :-)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że mało osób w Polsce zna :-)

      Usuń
  8. piękny jest! grzechem byłoby go nie nosić, więc nie porzuć go samotnego i zapomnianego w szufladzie :)
    opakowanie bardziej mi się podoba niż to pełnowymiarowe! :>D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobrze, nie porzucę, na razie czasem go zdradzam z innym różem, ale leży grzecznie na wierzchu :-D
      Pełnowymiarowe kasetki na wkłady są momentami wbijające w podłogę, ale to opakowanie jest urocze :-)

      Usuń
    2. zdradzać czasem możesz, ale nie porzucaj :P

      Usuń
  9. Widziałam i w rzeczywistości jest śliczny :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...