sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanoc/Easter


Kochani, wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkanocnych :-)
Dears, all what’s the best for Easter :-)


Black Cat (Kate) & Mia

wtorek, 3 kwietnia 2012

Kisbox afera

Nie było moim zamiarem pisanie takiego typu postu, ale po ostatnich wydarzeniach miarka się przebrała. Dlatego dziś chcę wam opowiedzieć moją przygodę z Kissboxem.

Kto obserwuje ten blog wie, że do całej sprawy pudełek podchodziłam dość optymistycznie. Jednak mój trzeci Kissbox do mnie nie dotarł. Dlaczego? Otóż okazało się, że pomylono adresy.

Drugi Kissbox miałam z trzymiesięcznej subskrypcji. W tym czasie postanowiłam też zamówić jeden  na prezent dla cudownej i bliskiej mi osoby. Wypełniłam formularz do Kissboxa na prezent, zapłaciłam i czekałam. Zarówno mój Kissbox subskrybowany  jak i prezentowy przyszły na mój adres, choć podane były dwa różne. Pomyślałam, że nie ma sprawy i dałam prezentowy adresatce.

Trzeci Kissbox jednak nie przyszedł do mnie, ale za to otrzymałam podziękowania za prezent od  tej samej osoby, której raz zamówiłam go w prezencie....

Subskrypcji mojej sześciomiesięcznej też nie było, choć zapłaciłam, a wyszło to przy okazji...

Po perypetiach okazało się, że pudełko wysłano gdzie indziej, gdyż przy moim adresie nie było numeru telefonu.....

Zapytałam, czy subskrypcję też zamówiłam komuś....Po przesłaniu dowodu wpłaty nagle się znalazła.

Co ciekawe na profilu piękna w miejscu z opisem „Mój adres” widniał mój adres zamieszkania właściwy i obok opisany z innym imieniem i nazwiskiem adres osoby, której na prezent wysłałam raz. Po korespondencji mailowej otrzymałam zapewnienie, że taka sytuacja już się więcej nie powtórzy i że adnotacja jest, że ma przychodzić do mnie.

Wczoraj, gdy zapytałam się, gdzie poszedł mój Kissbox mailowo otrzymałam wiadomość, że znów na adres mojej osoby od prezentu....

Trafił mnie ciężki szlag. Wyobrażacie sobie? Poprosiłam więc o ustosunkowanie się do poprzednich korespondencji i wyjaśnienie sprawy. Przeprosili, i powiedzieli, że taka sytuacja już się nie powtórzy. Gdy zapytałam, co z produktem za który zapłaciłam a którego po raz drugi nie otrzymałam, zaproponowano mi, żebym poprosiła osobę do której on poszedł o przesłanie go do mnie!!! Wyobrażacie sobie iść do osoby, która otworzyła paczkę, cieszy się nią, a wy mówicie „Sorry, mogłabyś mi oddać mój Kissbox, bo on nie miał być dla Ciebie?”

Dla mnie to już jest skandal!

Poprosiłam więc o oficjalne stanowisko w tej sprawie, bo mam jeszcze 3 miesiące subskrypcji.

No jak to wygląda? Przed kilkoma chwilami otrzymałam wiadomość, że jak tylko pudełeczko wysłane na zły adres do nich wróci, wyślą mi nowy.

Podejrzewam, że kontaktowali się z osobą do której poszedł Kissbox, a teraz jeszcze sama będę musiała spojrzeć jej w twarz po całym tym burdelu i wyjaśnić.

Tak się nie postępuje.

Kissbox jak dla mnie jest dokumentnie spalony. A jak u was? Macie też tego typu przykre doświadczenia związane Kissboxem?

Black Cat (Kate)

niedziela, 1 kwietnia 2012

Kosmetyk kolorowy – Błyszczyk Oriflame Gloss Booster w kolorze Lychee /Colour cosmetics – Lipgloss Oriflame Gloss Booster in Lychee

Kiedyś pisałam wam, że nie przepadam za błyszczykami. Nie oznacza to, że  ich nie kupuje, ale zawsze mam wątpliwości. Jak wiecie ostatnio kupiłam błyszczyk Oriflame Gloss Booster w kolorze Lychee. Niestety jest zupełnie nietrafiony.

I wrote you, that I’m not a fan of Lipglosses. That doesn’t mean that I don’t buy them, but I always have some doubts. As you know I bought lately Oriflame Gloss Booster in Lychee. It was mistake.



Błyszczyk to wyciskana, zakręcana tubka o  pojemności 12 ml zakończona ściętym ukośnie końcówką./Liploss is in 12 ml squeezed, turning tube with diagonal cut ending.



Zapach błyszczyka to nie Lychee – bardziej mi przypomina arbuza ;-) Kolor jest brzoskwiniowo – różowy, bardzo delikatny, przejrzysty a konsystencja produktu bardzo gęsta.

It’s smells not like Lychee – for me more like watermellon ;-) The colour is peachy-pink, very delicate, transparent and consistency of product is very thick.


No i tu zaczynają się schody. Ma jedną wielką wadę – niesamowicie skleja usta. Nawet przy niewielkiej ilości czujesz, że otwierając usta odklejasz wargi od siebie. Oczywiście włosy rozpuszczone też się przykleją.  Owszem, usta wyglądają jak lśniąca tafla wody, ale nie jestem w stanie znieść uczucia sklejenia.

And here comes problems. It has one huge defect – it incredibly glue lips together. Even with a little bit of product you feel, that when you are opening your lips, you just stick up your lips. Od course, your fall her also glue to your lips. Your lips looks like shinny sheet of water, but I just can’t stand this sticky feeling.



Jednym słowem – produkt dla  mnie nie trafiony./In short- this isn’t product for me.

Ma ktoś na niego ochotę?/Anybody wants it?

Black Cat (Kate)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...